2009
maj
2008
kwiecień
marzec
luty
2007
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec

256
Piszę coś, żeby mi bloga nie skasowali :]

Falka 2009-05-22 18:14:49
skomentuj (1)
255
Odbieram Comę już niedługo! Jak dobrze pójdzie i będzie miała już wszystkie papiery, to nawet w ten wtorek! Po prostu skaczę z radości. Wciąż czytam o labradorach, szaleję po internetowych sklepach zoologicznych i przede wszystkim - czekam. Oczywiście widziałam już moją suczkę, odwiedziłam hodowlę. Jest prześliczna, malutka (wcześniej widziałam zdjęcia i wydawała się na nich dużo większa) i mimo że trochę popiskiwała, to jeszcze starała się przy tym od czasu do czasu merdać ogonkiem. Jej mama jest słodka, cały czas się cieszy i jest strasznie radosna. A z kolei tatuś jest przecudny. Taki potężny czarny pies, który też koniecznie chciał się z nami przywitać. Nie dziwię się, że wygrywa wszystkie wystawy, chyba nie widziałam ładniejszego labradora.
A moja Coma będzie miała oficjalne, rodowodowe imię Icona. 1-ego czerwca jest u mnie na uczelni impreza z okazji dnia dziecka, mają być na niej między innymi dzieciaki z domów dziecka. Spytałam już czy będę mogła wziąć psa - nie będzie z tym problemu, zwłaszcza, że impreza w plenerze, grill, jakieś takie rzeczy :)
Zaczął mi się długi weekend - 10 dni wolnego... Już go dobrze przywitałam, bo dziś jestem cały dzień na kacu, zmęczona, niewyspana i wszystko mnie boli. Wczoraj byliśmy w clubrocku na karaoke i chyba za dużo piwa było...
Ale i tak nic nie przebije ostatniej imprezy - grilla na dachu bloku u koleżanki, gdzie były osoby z mojej grupy i z roku chłopaka tej koleżanki, z
SGSP. Impreza przez mojego Łukasza odbyła się pod hasłem "zjedzmy koootaaaaa". Cały czas mnie bolał brzuch ze śmiechu na tej imprezie. Ostatnio całą grupą oglądaliśmy z niej zdjęcia na uczelni w telewizorze i znów miałam podobną reakcję - ból brzucha ze śmiechu.
A teraz już mi się nie chce nic pisać, idę grać w wiedźmina, czekając aż moje brzydkie ciachątko wróci do domu.


Falka 2008-04-25 19:29:30
skomentuj (3)
254
Znalazłam kolejny objaw mojego starzenia się. Ostatnio, nawet jak mam dzień wolny i mogę sobie spać do której chcę, to budzę się około 8-mej, czasem nawet i wcześniej, i za nic nie mogę znowu zasnąć. Cierpi na tym przy okazji Łukasz, bo przecież nie dam mu spać, kiedy sama nie mogę. Dorośli ludzie ponoć mają spać około 8 godzin... A nie ponad 10, tak jak zawsze spałam. Tylko czekać aż będę miała zmarszczki.
Mam już wybraną hodowlę, w której mój piesek (a właściwie suczka) miała się urodzić między 15 a 20 marca, czyli... już :) Za jakiś czas jadę ją obejrzeć, a właściwie to wybrać. I mniej miła sprawa - zapłacić za nią 2 tys. zł :) Już się nie mogę doczekać, najgorsze jest to czekanie. Już po samym oglądaniu internetowych sklepów zoologicznych wiem, że wydam na tego psa fortunę. Ach, i mamy już imię! Otóż suczka będzie miała na imię Coma, wiadomo dlaczego.
Idziemy na koncert Serj Tankiana! Przed chwilą kupiłam bilety. Mieliśmy nie iść, ale stwierdziliśmy, że potem możemy żałować, więc idziemy.
Wesołych, mokrego i innego takie :]


Falka 2008-03-20 13:59:12
skomentuj (0)
253
Z kompletnych nudów, bo ciągle mam ferie (około 3 tygodniowe, ale już od poniedziałku na szczęście wracam na uczelnię) zajrzałam do archiwum mojego bloga. Strasznie mnie wciągnęło czytanie starych notek, ale przeczytanie całości zabrałoby mi zbyt dużo czasu... Zauważyłam, że o ogromnej ilości wydarzeń, faktów z mojego życia, po prostu nie pamiętam. Dopiero po przeczytaniu kilku notek przypominam sobie - ach, faktycznie coś takiego było. Smutno mi się zrobiło na myśl, że to wszystko może przepaść i już nigdy sobie niektórych rzeczy nie przypomnę. Ostatnio także mnie opętała ogólnopolska mania na naszą-klasę i dzięki archiwum bloga przypomniałam sobie wielu dawnych znajomych, których mogłam wyszukać i sprawdzić czy jeszcze żyją i mnie pamiętają. Do tego archiwum naprawdę przyjemnie się czyta i można się pośmiać, jakim głupim było się kiedyś ;) I przypomnieć sobie ludzi, których kiedyś się "znało" tylko poprzez blogi.
Dlatego postanowiłam kontynuować pisanie. Nie chcę nie pamiętać swojego życia.  A za, powiedzmy, 40 lat, będzie jeszcze przyjemniej przeczytać coś takiego. Tylko warto pewnie zainwestować w wydruk bloga, żeby po prostu nie znikł jak poprzedni.

To tyle informacji technicznych ;)

Starzeję się. Kiedyś mogłam imprezować do rana i ciągle było mi mało. Uwielbiałam łikendy, wszelkie imprezy, ludzi, taniec. Teraz Ola mieszka w akademiku i studiuje na politechnice, przez co ma tam ciągle imprezy. Pije do rana, bawi się, poznaje coraz to nowych facetów. Nawet moja mama, jak ostatnio poszła na bal, to wróciła ok. 7 rano. A ja? A ja spędzam leniwe wieczory przytulona do Łukasza, oglądając filmy, a co więcej - seriale! Ale spokojnie, nie jestem typem oglądającym "M jak Miłość" czy inne "Na wspólnej". Dopiero skończyłam oglądać wszystkie serie "Seksu w wielkim mieście", a teraz jestem na "Uwaga, faceci!", tak więc są to jeszcze seriale nie uwłaczające godności ;) Do tego uzależniłam się od grania w plemiona. I mogę tak przeleżeć cały dzień, tydzień... Co do imprez, to od czasu do czasu gdzieś pójdziemy, ale zwykle nie siedzimy zbyt długo. Nie licząc czwartkowego karaoke połączonego ze świętem piwa w club rocku, ale ono się kończy o 2-giej... Na tę imprezę jednak lubię chodzić. Choć sama nie śpiewam, o nie...
Wyjątkiem od nie-chodzenia na imprezy był ostatni piątek. Łukasz miał mieć z kolegami męski wieczór, bo jeden z nich miał urodziny. Chyba pierwszy taki wieczór w historii naszego związku, że miał wyjść sobie na imprezę, a mnie zostawić. Swą chorą wyobraźnią widziałam już striptizerkę wijącą się nad moim facetem i jego śliniącego się na ten widok.
Spytałam Oli czy nie ma przypadkiem żadnej imprezy w akademiku, na którą mogłaby mnie przygarnąć. Nie było, ale Ola stwierdziła, że możemy sobie zrobić babski wieczór - przyjedzie do mnie, będziemy jeść lody i oglądać babskie filmy. Obejrzałyśmy film z głupią Hillary Duff i... pojechałyśmy na imprezę do Harlemu. Żadna z nas tam nigdy nie była, więc najpierw miałyśmy duży problem z trafieniem - o godzinie 23. poprzez stare ulice w okolicach Dworca Zachodniegp, gdzie wokół były tylko jakieś opuszczone fabryki, ani żywej duszy, raz na pięć minut przejechał jakiś samochód - tylko czekałyśmy, aż któryś zawróci, wyjdzie kierowca i nas zgwałci. Jako że mamy więcej szczęścia niż rozumu, dotarłyśmy w końcu całe i zdrowe do Harlemu. A tam... wszyscy tańczyli jak z "You can dance". Byłam w szoku. Do tego czarne rytmy to tak niekoniecznie moja muzyka... Ale teoretycznie potrafię się bawić przy wszystkim, więc też tańczyłyśmy. A tak dokładnie to dlatego, że wyciągnęło nas dwóch Afroamerykanów (jestem poprawna politycznie :P). Sądziłam, że już ledwo pamiętam angielski, a okazało się, że całkiem nieźle mi idzie i nawet potrafię spławić faceta w tym języku (Afroamerykanin koniecznie chciał się całować, ale po długich staraniach w końcu został skutecznie odprawiony).
Około 3-ciej byłyśmy w domu, a Łukasz dużo wcześniej. Bo jednak męskie imprezy nie wyglądają aż tak strasznie - po prostu się schlali (ale nie mój facet :)), a Łukasz zaopiekował się rzygającym kolegą. Cudnie. Mimo to nie zazdroszczę.



Falka 2008-02-13 14:11:45
skomentuj (1)
252

Żyję, żeby nie było. Blog mi się trochę przejadł... Co z resztą było widoczne po częstotliwości dodawania ostatnio notek. Ale napiszę coś, a co tam! Od pewnego czasu dużo osób mnie pyta co z blogiem. Blog żyje, tylko w wolniejszym tempie... W przeciwieństwie do mnie. Nie podoba mi się ten nowy blog.pl, to już nie jest to, co kiedyś...
Nadal jestem z Łukaszem i nie zanosi się na to, żeby to się zmieniło. To już 8 miesięcy. Oficjalnie i na stałe mieszka już ze mną w jednym pokoju, a w drugim mamy Marka. Właśnie jest u mnie Łukasza labradorka i coś mi się zdaje, że trzeba będzie iść z nią na spacer. Dobrze, że mamy obok las. A w okolicach maja/czerwca planujemy kupić własnego labradora. Myślę nawet o kursie dogoterapii... I jak dobrze pójdzie, to od przyszłego roku chciałabym zacząć nowy kierunek - psychologię, bo prawdopodobnie będzie otwierana u nas na uczelni. Tak więc będę pracownikiem socjalnym, psychologiem i dogoterapeutą ;) Ale to bardzo dalekie plany, jak na razie jest mi najbliżej do tego pierwszego, bo zaliczyłam już trzeci semestr, choć kilka egzaminów nie było łatwych... Wspominałam już, że mam stypendium naukowe? :D
Właśnie zauważyłam, że nawet nie napisałam, że moja środkowa siostra wyszła we wrześniu za mąż :) Mam nowego szwagra. Zostałam już tylko ja na wydaniu... Ale mi się nie spieszy do papierka. Choć jednak jak starsza siostra wychodzi za mąż, to automatycznie myśli się o takich rzeczach, wyobraża się jak to będzie. Ja wiem, że nie chcę ślubu kościelnego, w życiu nie pójdę się spowiadać i mówić, że żałuję za swe "grzechy" (choć to są grzechy tylko w definicji KK, z czym się nie zgadzam), choć nie żałuję... Tak jak 90% katolików. Przeważnie ci ludzie, którzy deklarują się, że wierzą i praktykują, nie są osobami dobrymi. Biorą narkotyki, są źli dla innych, grzeszą na wszystkie strony. Ale przecież wyklepią księdzu w konfesjonale formułkę, zatajając połowę "grzechów" i będzie ok. Dla mnie to jeden wielki fałsz.
Ach, odnośnie fałszu. W księdze gości (wpis usunięty, śmieci wywalam) wpisała mi się moja była koleżanka. Przypomniała sobie o mnie po półtorej roku... Lub myślała o mnie ciągle, różne formy obsesji istnieją. Droga "koleżanko", ja się nie zniżę do Twojego poziomu, nie będę wywlekać nieciekawych rzeczy z Twego życia, bo było by tego zbyt dużo... Mogłabym, ale po co? Dla mnie jesteś tylko przeszłością, teraz mnie kompletnie nie interesujesz. Ale widzę, że Tobie coś przeszkadza, nie wiem zazdrościsz mi czegoś? To naprawdę nie moja wina, że zostałaś robolem w Anglii bez studiów. Powiem tylko jedno - wszyscy którzy mieli z Tobą do czynienia, wiedzą, że jesteś kompletnie fałszywa. Tracisz wszystkie koleżanki po kolei - Sabinę, Magdę, Natalę, mnie. To chyba nie przypadek, co? Ja wrogów jakoś nie mam. Szkoda tylko, że widząc co się dzieje, jakie kłamstwa potrafisz opowiadać, jakie intrygi wymyślać (cała klasa miała o Tobie nieciekawą opinię), byłam na tyle naiwna, żeby mieć z Tobą coś wspólnego. Ale to na szczęście minęło, więc daj już spokój, schowaj ten jad z powrotem do buzi i opanuj się, bo jesteś już dużą dziewczynką i nie wypada Ci się tak zachowywać. Chociaż udawaj, że ktokolwiek Cię w miarę dobrze wychował.



Falka 2008-02-05 10:45:32
skomentuj (0)
251
O, przecież ja mam blog! Byłam zajęta czym innym, a właściwie KIM innym, dlatego tu tak przycichło.
Byłam w Anglii, wróciłam. Trochę przydługo tam siedziałam, bo strasznie tęskniłam za Łukaszem, zwłaszcza w trzecim tygodniu, kiedy popsuł się laptop i mogliśmy tylko smsować.
W Anglii przede wszystkim szalałam za domami. No i za owcami. Mają śliczne domy, takie typowo angielskie, wszystko wygląda jak ze "Strażaka Sama". Z kolei owce to takie moje małe zboczenie ;)
Wycieczek było od groma, wrażeń jeszcze więcej, ale już nigdy nie wyjadę nigdzie na tyle czasu bez Łukasza. Cieszę się, że oboje wytrawiliśmy, jestem nadal w niego ślepo wpatrzona. A najwspanialsze jest to, że widzimy się codziennie, śpimy ze sobą co noc, właściwie to razem mieszkamy, spędzając razem każdą wolną chwilę, a nie mamy siebie dość. On mnie nie irytuje (jak to zwykle bywało po jakimś czasie widywania się z facetem), a wręcz przeciwnie - codziennie nie mogę się doczekać aż skończy pracę i do mnie przyjdzie, żebym znów mogła go zobaczyć.
Oczywiście kłócimy się czasem, ale to głównie przez moją zazdrość i to, że on ma mnóstwo koleżanek, a ja żadnej z nich nie lubię, bo wszystkie to takie kurewki ;/ Co innego z jego kolegami, których praktycznie wszystkich bardzo lubię.
Poza tym zaczął się rok akademicki. Jeszcze wcześniej miałam praktyki w Domu Pomocy Społecznej, całkiem znośne, zwłaszcza, że z większej części dnia się urywałam. A teraz głównie się lenię, bo ktoś, podobnie jak na pierwszym roku, tak teraz też, wymyślił kretyński plan, gdzie w tym semestrze prawie nie mam zajęć, a w drugim będę siedziała na uczelni od rana do wieczora. Dziękuję sekcji planowania, jesteście wspaniali!
To by było na tyle. Idę leżeć.

Falka 2007-10-11 13:44:16
skomentuj (5)
250
Zamiast na Woodstock pojechałam z Łukaszem do Władysławowa. To była bardzo spontaniczna decyzja, rano zadecydowaliśmy gdzie jedziemy, by wieczorem już jechać. Dziwnie to wyszło, trochę mi szkoda Woodstocku, ale nie żałuję. W przeciwnym razie znów nie zdążyłabym zobaczyć morza w tym roku.
A morze piękne, każdego dnia inne - to moje zdanie. Niebieskie - to zdanie Łukasza.
Kąpaliśmy się, wydawaliśmy kasę na głupoty, objadaliśmy, przegrywałam w cymbergaja (tzn. oczywiście dawałam mu wygrać), ostatniego dnia spaliliśmy się na plaży (Łukasz ma baaardzo spieczone placy, a ja przede wszystkim uda).
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ogromnie mi na nim zależy. Przez to bardzo łatwo mnie zranić, jakimś słowem czy gestem. Do tego pojutrze lecę już do Anglii, aż na trzy tygodnie... Dostał koszulkę z napisem "Łapy precz! Własność Falki". Nie wiem, jak będę bez niego spać, myśleć, funkcjonować.

Falka 2007-08-07 17:00:00
skomentuj (3)
Księga Gości

pisz

czytaj

Wszelkie reklamy wywalam,
tak więc daruj sobie.


mail: falka888@o2.pl

gg: 1367236

fikcja-jest-modna.fotolog.pl


Linki

 




copyright by Falka © Wszelkie prawa zastrzeżone.